piątek, 9 grudnia 2016

Trufle z Rudnika nad Sanem – kuchnia podkarpacka


W dzisiejszych czasach wszelkie słodkości, na jakie tylko mamy ochotę, możemy kupić w sklepie. Jeśli wolimy przygotować je sami, też nie ma problemu, bo składniki są łatwo dostępne. Jednak dawniej nasze babcie czy prababcie nie miały tak łatwego życia. W sklepach nie tylko nie było słodyczy, ale nie było też składników, z których można by je przygotować. Stąd pomysłowość ówczesnych gospodyń w przygotowywaniu czegoś z niczego. Trufle, które dzisiaj proponuję, to przysmak z czasów, kiedy żeby zjeść coś dobrego, trzeba było samemu to przygotować :).

Miękkie słodkie kuleczki o lekkim posmaku rumu i kawy obtoczone są w orzechach. W ich skład wchodzą proste produkty, które każda gospodyni miała w domu. Masę przygotowuje się z odrobiny masła, mleka, cukru, prażonej mąki, żółtka i dodatków smakowych – kawy, olejku rumowego i spirytusu.  Z masy lepi się kulki, które obtaczane są w siekanych orzechach.

Trufle przygotowuje się z mąki i żółtka, jednak nie są one pieczone, dlatego też jajko przed użyciem należy sparzyć – włożyć na 10 sekund do bardzo gorącej wody. Mąkę natomiast należy uprażyć na suchej patelni w wysokiej temperaturze. Prażenie dezaktywuje gluten zawarty w mące, dzięki czemu mąka przestaje być surowa.

Przepis pochodzi od Pani Walerii Krzewickiej z Rudnika nad Sanem, zwanej przez bliskich Babunią, a zapisała go w swoim zeszycie jej córka, Jadwiga Trojnar. Z przepisów w tym zeszycie korzystała córka Pani Jadwigi, Aleksandra, a z kolei jej córka, moja przyjaciółka, podzieliła się nimi ze mną :) Tak więc przepisy „żyją” już co najmniej 4 pokolenia, a że dorasta kolejne, jest nadzieja, że będą żyły nadal. Dostałam zdjęcia kilku kartek, które ocalały i chciałabym w przyszłości podzielić się z Wami również innymi przepisami Pani Walerii. Swoją drogą była to ciekawa osoba, kształcona w szkole dla panien w Krakowie, jeżdżąca do wód i bywająca u baronowych :)


Składniki na około 60 sztuk:
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 3 łyżki masła
  • 1 żółtko
  • 1 szklanka mleka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 łyżka czarnej kawy mielonej (sypkiej, nie zaparzonej)
  • 2 łyżeczki aromatu rumowego
  • 1 kieliszek spirytusu (25 ml)
  • 60 g posiekanych orzechów włoskich
Mleko i cukier zagotowujemy mieszając. Studzimy. Mąkę wsypujemy na suchą nagrzaną patelnię i prażymy przez kilka minut (5-10). Mąkę również należy wystudzić.
Masło ucieramy z żółtkiem, dodajemy do niego mleko z cukrem oraz mąkę. Następnie dodajemy kawę, aromat rumowy i spirytus. Wszystko dobrze mieszamy. Gotowa masa powinna być miękka i plastyczna. Formujemy z niej małe kuleczki (wielkości monety 2 złotowej) i obtaczamy w posiekanych orzechach. Przechowujemy w chłodnym miejscu.



Poniżej załączam zdjęcie oryginalnego przepisu. Uwielbiam taki charakter pisma! :)







11 komentarzy:

  1. Fantastyczna historia przepisu na fantastyczne trufle.

    OdpowiedzUsuń
  2. trufle z historią, mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super przepis. Trufle wyglądają pięknie i na pewno rewelacyjnie smakują, a przepis przekazywany z pokolenia na pokolenia dodaje im magii :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam pyszności, to ja poproszę kilka :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie też dodatkową zaletą tych trufli jest wielopokoleniowy przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pochodzę z Podkarpacia i uwielbaim wszystko, co tamtejsze!
    Trufle wygladaja oszałamiająco! Takie proste, a jakie urocze :)
    Warto, oj warto pielegnowac takie przepisy - perełki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, kiedy zaglądają do mnie "krajanki", więc witam serdecznie :) Podzielam Twoją opinię co do pielęgnowania naszych kulinarnych tradycji. To małe, niedoceniane skarby, które mogą wzbogacić nasze codzienne życie (talerze) jeśli tylko damy im szansę :)

      Usuń
  7. To jest świetny ponadczasowy przepis :D Wyglądają super pysznie i słodko :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniały przepis uwielbiam trufle

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam wszysto co związane z ciasteczkami /ja mam tylko jeden przepis od mojej chrzestnej na ciasteczka co był przekazywany z pokolenia na pokolenie ale jeszcze nie zdążyłam go jeszce zamiescic na blogu początkujący jest pozdrawiam zapraszam

    OdpowiedzUsuń